<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344</id><updated>2011-12-29T13:16:46.658+01:00</updated><category term='uczucia i emocje'/><category term='z przymrużeniem oka'/><category term='zdjęcia'/><category term='przemyślenia'/><category term='dzieciństwo'/><category term='filmy'/><category term='ciuchy'/><category term='imprezy'/><category term='spotkania'/><category term='wyjścia'/><category term='coming out'/><category term='transformacja'/><title type='text'>Takie tam...</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>34</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-8278845657633885756</id><published>2010-10-01T17:03:00.002+02:00</published><updated>2010-10-01T17:10:43.963+02:00</updated><title type='text'>Szafa, w niej siedzenie i oszalały MA...</title><content type='html'>Zostałam znowu odłożona do szafy. Mój MA poznał dziewczynę i chyba kompletnie oszalał na Jej punkcie. I wiecie co? Wcale nie jestem zazdrosna. Siedzę w szafie i obserwuję jaki MA jest szczęśliwy. Jak wyfruwa każdego dnia rano z domu i jak wraca rozpromieniony. Dawno Go takiego nie widziałam. A Ona? Cóż... Jest inteligentna, mądra, piękna, potrafi się ubrać, ma zniewalające oczy i zgrabne nogi - tak przynajmniej słyszałam. I wiecie co? O Nią też nie jestem zazdrosna. Niech sobie będzie ładniejsza ode mnie. Co tam? Mogła bym nawet, gdybym wiedziała, że potrafię, odejść na zawsze. Wiem jednak tylko, że nie potrafię. Zbyt wiele razy próbowałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś MA pojechał się z Nią zobaczyć. Obiecał, że opowie Jej - może nazwijmy Ją Panią K. zgodnie z przyjętą konwencją - trochę o mnie. A więc Pani K. ma się dzisiaj o mnie dowiedzieć. Wiem, że niełatwe to będą chwile dla mojego MA, a dla Pani K. napewno również, ale gorąco będę trzymać za Niego kciuki. Może kiedyś dane nam, mnie i Pani K., będzie poznać się nawzajem. A może nie. Dla mnie jednak liczy się tylko szczęście MA, bo wiem że na nie zasłużył.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-8278845657633885756?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/8278845657633885756/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/10/szafa-w-niej-siedzenie-i-oszalay-ma.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8278845657633885756'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8278845657633885756'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/10/szafa-w-niej-siedzenie-i-oszalay-ma.html' title='Szafa, w niej siedzenie i oszalały MA...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-3533049750013984235</id><published>2010-07-02T11:36:00.003+02:00</published><updated>2010-07-02T12:02:41.004+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='coming out'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia i emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Diametralnie niezmienione życie...</title><content type='html'>W zasadzie to miałam napisać o tym w poprzedniej notce, ale kompletnie wyleciało mi z głowy. Może dlatego, że cała sprawa odbyła się w zasadzie bez żadnych emocji. Ale po kolei...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś czas temu para moich dobrych przyjaciół miała mnie odwiedzić, żeby wręczyć mi zaproszenie na ślub i wesele. Ponieważ obiecałam im nocleg, zrobiłam rewolucję w szafie. Niespecjalnie mi zależało, żeby zobaczyli przypadkiem (lub podczas podziwiania mojej szafy) wiszące na wieszakach kiecki, stojące na półkach buty i tym podobne duperele. Zajęło mi to chyba ze 3 godziny czasu, ale wszystko było mniej więcej pochowane. Skończyło się i tak na tym, że nie przyjechali, ale abstrahując... Cała sytuacja skłoniła mnie do myślenia. Skoro to moi przyjaciele, to pewnie nie raz mnie odwiedzą. I co? Za każdym razem mam robić rewolucję? Poza tym to w końcu moi przyjaciele. Przed przyjaciółmi nie należy mieć tajemnic. No i zdecydowałam, że MA powie im o mnie, nie zdecydowałam tylko kiedy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stało się to w zeszłą sobotę, kiedy poszliśmy razem na lody, a potem posiedzieć jeszcze w pewnym Jazzowym klubie. MA denerwował się tylko trochę, a całość poszła jak z płatka. Nie było negatywnych reakcji. Tak jak zresztą wspomniałam, nie było zbyt dużych emocji. Zapewnili mnie tylko, że to nic nie zmienia w naszych relacjach, zobaczyli dwie fotki i to wszystko. A potem jeszcze można było trochę pogadać z przyjaciółką o butach... :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później MA był umówiony z kolegą. Pod wpływem poprzedniego sukcesu, dwóch lampek wina oraz niespodziewanego wyznania kolegi, obwieścił również jemu moje istnienie. Potem trochę się bał, że odbije się to na jego relacjach z kolegą. Ale ostatecznie spędzili razem resztę wieczoru szlajając się po knajpach, a niespodziewana odwaga, która wstąpiła w MA pozwoliła mu zaprosić barmankę z jednego klubu na kawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od soboty więc kolejne 3 osoby z otoczenia MA wiedzą o Kindze i jednocześnie moje życie nie zmieniło się jakoś diametralnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-3533049750013984235?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/3533049750013984235/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/07/3-nowe-osoby-uswiadomione.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/3533049750013984235'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/3533049750013984235'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/07/3-nowe-osoby-uswiadomione.html' title='Diametralnie niezmienione życie...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-5569920651601767843</id><published>2010-06-29T10:48:00.002+02:00</published><updated>2010-06-29T11:07:39.757+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Kinga w szafie</title><content type='html'>Czeka mnie niedługo ważny egzamin, więc nie mam czasu, żeby się pindrzyć godzinami przed lustrem. Również w garderobie nie pojawiły się nowe rzeczy. W tym akurat przypadku to chyba dobrze, bo ostatnio zdarzało mi się mocno przesadzić z wydawaniem ciężko zarobionych pieniędzy. Co prawda niewiele brakowało, a kupiłabym nowe buty, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak tylko zdam egzamin... Doprowadzę się do porządku, sfotografuję wreszcie w nowych sukienkach i butach. Już nawet jestem umówiona z koleżanką na za 3 tygodnie w weekend na wspólne transowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale na razie trzymajcie kciuki, żeby mi się udało uzyskać na egzaminie jakiś fajny wynik, bo egzamin mimo iż ważny zapowiada się łatwo. A ponieważ jestem ambitną bestią (mrauuuu) to zwykłą trójczyną się nie zadowolę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-5569920651601767843?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/5569920651601767843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/06/kinga-w-szafie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/5569920651601767843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/5569920651601767843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/06/kinga-w-szafie.html' title='Kinga w szafie'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-7210955858817586536</id><published>2010-05-26T10:19:00.002+02:00</published><updated>2010-05-26T10:23:17.937+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciuchy'/><title type='text'>Sukienki reaktywacja</title><content type='html'>Popsioczyłam ostatnio trochę na Pocztę Polską i jak się okazuje zupełnie bezpodstawnie. Bo winę za tak długi czas oczekiwania tym razem ponosi osoba sprzedająca. Wyobraźcie sobie, że przez 1,5 tygodnia nie wysłała paczki. Dopiero w poniedziałek się odezwała i po krótkiej rozmowie pobiegła na pocztę. A paczka przyszła dzień później, czyli wczoraj. To było niesamowite. Raczej nie spodziewałam się czegoś takiego ze strony Poczty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym razie sukienki mam. Przymierzone już, wygląda na to że pasują. Są też, z tego co widzę, bardzo fajne i wydaje się, że to trafiony zakup. Być może pokażę się w nich niedługo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-7210955858817586536?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/7210955858817586536/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/sukienki-reaktywacja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/7210955858817586536'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/7210955858817586536'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/sukienki-reaktywacja.html' title='Sukienki reaktywacja'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-4110758079862453145</id><published>2010-05-21T09:11:00.003+02:00</published><updated>2010-05-21T13:13:47.519+02:00</updated><title type='text'>Subskrypcja i info o mnie</title><content type='html'>Ci co mnie czytają, wiedzą że moje wpisy pojawiają się w wybitnie nieregularnych odstępach czasowych. Czasami co dwa dni, a zdecydowanie częściej co dwa miesiące. Zdaję sobie sprawę, że ciężko jest śledzić takiego bloga i być na bieżąco. No bo co? Wchodzi sobie taki czytelnik, powiedzmy, raz na tydzień. Patrzy, a tu cztery nowe notki. Ok, myśli sobie, trzeba zwiększyć częstotliwość zaglądania. Zaczyna odwiedzać bloga co 2 dni. Mijają dwa dni, cztery, sześć, osiem, czternaście... i nic. Cisza. Czytelnik przestaje zaglądać. Za trzy, cztery miesiące może mu się przypomni i zajrzy. A tam kolejne pięć notek wypłodzonych w przeciągu jednego tygodnia. No nic, tylko się zastrzelić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zależy mi na Was, drogie czytelniczki i drodzy czytelnicy. To że mnie odwiedzacie motywuje mnie do pisania. Cieszy mnie każdy komentarz i każdy jest dla mnie ważny. Aby więc ułatwić Wam bycie na czasie, dodałam mechanizm subskrypcji. Po lewej stronie - w menu - znajduje się prosty formularz, gdzie możecie wpisać swoje e-maile. Traficie wtedy na listę subskrypcyjną, a każda nowa notka trafi do Was bezpośrednio na pocztę. Czy to nie cudowne? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodałam też podstronę "&lt;a href="http://kinga-taruc.blogspot.com/p/pare-sow-o-mnie.html"&gt;Parę słów o mnie&lt;/a&gt;" - link znajduje się u góry nad tytułem bloga. Będę ją pewnie często modyfikować i uzupełniać, a z czasem pewnie dodam jakieś inne podstrony. No... jeśli będzie potrzeba.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-4110758079862453145?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/4110758079862453145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/subskrypcja-i-info-o-mnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4110758079862453145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4110758079862453145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/subskrypcja-i-info-o-mnie.html' title='Subskrypcja i info o mnie'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-5272646916904760147</id><published>2010-05-18T19:18:00.005+02:00</published><updated>2010-05-18T19:29:30.333+02:00</updated><title type='text'>Poczta Polska</title><content type='html'>Dzisiaj miały być wspomniane sukienki. Tak przynajmniej myślałam wyjmując awizo ze skrzynki na listy. Jakie było moje zdziwienie, gdy się okazało, że paczka nadana została w Anglii. Lekkie oszołomienie i po chwili zorientowałam się, że to są buty - gladiatorki, które również niedawno zamówiłam. Wyobraźcie sobie, że paczka wysłana w sobotę 15. maja w Anglii przyszła wcześniej niż ta wysłana w środę 12. maja w Warszawie. I jak tu nie marudzić na usługi pocztowe w naszym kraju?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź co bądź, buty są fajne. Pasują i to jest chyba, przynajmniej na razie tak to widzę, najlepszy obuwniczy zakup z ostatniego okresu. Mam nadzieję, że się nie zawiodę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="display: block; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="" href="http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S_LOJjYshYI/AAAAAAAAAJ0/n2hnCQXrwFA/s1600/gladiatorki.JPG"&gt;&lt;img style="height: 200px; display: inline; margin:5px 10px 5px" src="http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S_LOJjYshYI/AAAAAAAAAJ0/n2hnCQXrwFA/s400/gladiatorki.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5472663160721540482" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-5272646916904760147?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/5272646916904760147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/poczta-polska.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/5272646916904760147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/5272646916904760147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/poczta-polska.html' title='Poczta Polska'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S_LOJjYshYI/AAAAAAAAAJ0/n2hnCQXrwFA/s72-c/gladiatorki.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-1226602698076684315</id><published>2010-05-15T17:49:00.007+02:00</published><updated>2010-05-15T18:17:18.147+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciuchy'/><title type='text'>Szara tunika zamiast sukienek</title><content type='html'>Miały być sukienki i miały być fotki w sukienkach. Jednak sukienki nie dotarły. Zamiast tego dotarła tunika, której spodziewałam się najwcześniej w połowie przyszłego tygodnia. Tak to już z naszą Pocztą Polską jest, że długość czasu dostarczenia paczki jest odwrotnie proporcjonalna do odległości, jaką paczka ma do pokonania. Trochę się zawiodłam, ale postanowiłam nie zmieniać planów i pstryknąć sobie parę fotek. W tunice.&lt;br /&gt;Większość z nich to wariacje na temat kontrastu i jasności w czerni i bieli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="display: block; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="" href="http://4.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-7FJeTq7kI/AAAAAAAAAI0/WIG8DBfO2RU/s1600/4m.JPG"&gt;&lt;img style="height: 200px; display: inline; margin:5px 10px 5px" src="http://4.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-7FJeTq7kI/AAAAAAAAAI0/WIG8DBfO2RU/s1600/4m.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471527363846794818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="" href="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-7FS_cBgOI/AAAAAAAAAI8/zTjQO4LXpio/s1600/8m.JPG"&gt;&lt;img style="height: 200px; display: inline; margin:5px 10px 5px" src="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-7FS_cBgOI/AAAAAAAAAI8/zTjQO4LXpio/s1600/8m.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5471527527359021282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostałe fotki &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/kinga-taruc/sets/72157624065627660/" target="_blank"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-1226602698076684315?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/1226602698076684315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/szara-tunika-zamiast-sukienek.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1226602698076684315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1226602698076684315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/szara-tunika-zamiast-sukienek.html' title='Szara tunika zamiast sukienek'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-7FJeTq7kI/AAAAAAAAAI0/WIG8DBfO2RU/s72-c/4m.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-2534607216975418621</id><published>2010-05-12T20:09:00.006+02:00</published><updated>2010-05-15T18:17:42.303+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciuchy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z przymrużeniem oka'/><title type='text'></title><content type='html'>Postanowiłam dzisiaj uporządkować trochę moją szafę. Okazało się, że mam tyle rajstop, pończoch, podkolanówek, zakolanówek i leginsów, że nie jestem w stanie nad tym zapanować. Większość nieużywana lub użyta raz. Jak to wszystko skatalogować, jak zorganizować, żeby wiedzieć co się ma i nie kupować nowych identycznych? Ma ktoś jakieś koncepcje?&lt;br /&gt;&lt;div style="display: block; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="Kolekcja" href="http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-rwgIvWDCI/AAAAAAAAAIs/DTqsxOcEKUU/s1600/kolekcja2.jpg"&gt;&lt;img style="height: 200px; display: inline; margin:5px 10px 5px" src="http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-rwgIvWDCI/AAAAAAAAAIs/DTqsxOcEKUU/s1600/kolekcja2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470449132287429666" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="Kolekcja" href="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-rwWBHMExI/AAAAAAAAAIk/MqFv5WsjXEs/s1600/kolekcja1.jpg"&gt;&lt;img style="height: 200px; display: inline; margin:5px 10px 5px" src="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-rwWBHMExI/AAAAAAAAAIk/MqFv5WsjXEs/s1600/kolekcja1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470448958441263890" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-2534607216975418621?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/2534607216975418621/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/postanowiam-dzisiaj-uporzadkowac-troche.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2534607216975418621'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2534607216975418621'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/05/postanowiam-dzisiaj-uporzadkowac-troche.html' title=''/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/S-rwgIvWDCI/AAAAAAAAAIs/DTqsxOcEKUU/s72-c/kolekcja2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-6132692648153042863</id><published>2010-04-16T09:59:00.001+02:00</published><updated>2010-04-16T10:00:11.034+02:00</updated><title type='text'>Powrót</title><content type='html'>No to chyba wróciłam. Cała i zdrowa. Może coś jeszcze dzisiaj napiszę, coś bardziej obszernego. Zobaczymy czy mi starczy czasu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-6132692648153042863?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/6132692648153042863/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/04/powrot.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6132692648153042863'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6132692648153042863'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2010/04/powrot.html' title='Powrót'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-1289490500060905394</id><published>2009-11-09T10:18:00.004+01:00</published><updated>2009-11-09T10:27:39.692+01:00</updated><title type='text'>...</title><content type='html'>Wszystkiego dobrego, Pani M.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-1289490500060905394?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/1289490500060905394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/11/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1289490500060905394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1289490500060905394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/11/blog-post.html' title='...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-7908561328557398974</id><published>2009-11-07T16:21:00.030+01:00</published><updated>2009-11-13T11:54:35.043+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><title type='text'>Fotki</title><content type='html'>Zainspirowana blogiem &lt;a href="http://vintagegirl.blox.pl/html" linkindex="24"&gt;blogiem VintageGirl&lt;/a&gt; zamarzyłam o dobrze wystylizowanej i wypozowanej sesji. Z braku profesjonalnego osobistego fotografa postanowiłam sama coś wykombinować. Nic nadzwyczajnego, ale mnie się póki co, podoba.&lt;br /&gt;&lt;div style="display: block; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="Z torebką" href="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/Sv03_8B-jVI/AAAAAAAAAHc/V0Zp4VlhApI/s1600/2.jpg"&gt;&lt;img style="height: 200px; display: inline; margin:5px 10px 5px" src="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/Sv03_8B-jVI/AAAAAAAAAHc/V0Zp4VlhApI/s200/2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403536699500170578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="Bussiness trip ;)" href="http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/Sv04DdLSaNI/AAAAAAAAAHk/iGM4fstm0ks/s1600/3.jpg"&gt;&lt;img style="height: 200px; display: inline; margin:5px 10px 5px" src="http://3.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/Sv04DdLSaNI/AAAAAAAAAHk/iGM4fstm0ks/s200/3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403536759937198290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a rel="lightbox[fotki]" title="Na siedząco" href="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/Sv034wL6u-I/AAAAAAAAAHU/sFUrQc0_VtE/s1600/1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 5px auto 5px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 200px; height: 172px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/Sv034wL6u-I/AAAAAAAAAHU/sFUrQc0_VtE/s200/1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403536576061553634" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Więcej dzisiejszych fotek znajdziecie na &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/44400762@N03/show/" linkindex="30"&gt;flickr&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-7908561328557398974?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/7908561328557398974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/11/fotki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/7908561328557398974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/7908561328557398974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/11/fotki.html' title='Fotki'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/Sv03_8B-jVI/AAAAAAAAAHc/V0Zp4VlhApI/s72-c/2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-838772327172524188</id><published>2009-06-14T21:26:00.003+02:00</published><updated>2009-11-08T13:14:02.848+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyjścia'/><title type='text'>Moja dzisiejsza przygoda.</title><content type='html'>Zrobiłam dziś coś, o czym od dawna marzyłam. Nigdy jednak nie starczało mi odwagi, żeby to zrealizować. Poszłam en femme na zakupy. I nawet nie pod osłoną ciemności (zdarzało mi się spacerować jesienią i zimą po zmroku). Plan kiełkował w mojej głowie od paru już dni, a dziś od rana w sposób szczególny narzucał się moim myślom. Pomyślałam sobie, że niektóre inne dziewczyny wychodzą bez skrępowania i raczej zalecają wychodzenie w dzień, co więc ja mam do stracenia. Ubrałam się raczej mało rzucająco się w oczy. Założyłam spodnie i białą bluzkę. I buty na 4 cm obcasie. Ten obcas, przy moim wzroście (185cm), może się wydawać niezbyt rozsądnym rozwiązaniem, ale w butach na obcasie czuję się pewniej jako Kinga. Dlatego właśnie na nie akurat się zdecydowałam. 4 cm to nie tak dużo i niewielka jest różnica, w gruncie rzeczy, między 185, a 189 centymetrów. Zdawałam sobie sprawę, że i tak będę zwracać uwagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porę wybrałam taką, żeby nie było jeszcze ciemno, a jednocześnie, na ulicach nie było tłumu. Niedziela, godzina 20. Planowałam wyjść parę minut wcześniej, ale nie uporałam się na czas z przygotowaniami. A było tego trochę. Poza makijażem, ogoliłam ręce i koniecznie musiałam podpiłować i pomalować bezbarwnym lakierem paznokcie. Tak więc ostatecznie byłam gotowa na 19:45. Trochę trwało zanim się oswoiłam z myślą o tym co robię i zanim nastawiłam się mentalnie na to, dla mnie wyjątkowe, wydarzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postanowiłam sobie, że zrobię wszystko, żeby nie być rozpoznana, a jednocześnie nie przejmować się ewentualną wpadką i każdą zaczepkę zignorować. Jednocześnie nastawić się na całkowitą szczerość, przy potencjalnej (choć niby dlaczego?) kontrolli przez policję albo przez ochronę sklepu. Z takim nastawieniem wyszłam z domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takich wyjściach najbardziej stresujące są dla mnie pierwsze metry, gdzie mogę spotkać sąsiadów, którzy mnie rozpoznają. Ale po odejściu od bloku trochę się wyluzowałam, choć nerwy cały czas trzymały i wciąż schły mi wargi. Czasami, w trakcie drogi, zastanawiałam się co ja tak naprawdę robię i czy przypadkiem nie zgłupiałam. Ale uczucie bycia kobietą całkowicie mi tę niedogodność rekompensowało. Postanowiłam, że pójdę kawałek dalej, nie do najbliższego sklepu, gdzie często robię zakupy i gdzie, w zasadzie, mnie znają. Do większego trochę, gdzie są marne szanse na trafienie na kasjerkę, która z jakiegoś względu mnie zapamiętała. A więc pełna konspiracja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas spaceru starałam się dyskretnie patrzeć na reakcje ludzi, których mijałam. Jednocześnie nie spuszczałam wzroku i nie opuszczałam głowy, jakbym się czegoś bała. Grunt to pewność siebie. Z przykrością stwierdzam, że dużo mi brakuje w odgrywaniu roli kobiety. Przede wszystkim przez kilka mijających mnie kobiet zostałam rozpoznana. A przynajmniej zmusiłam je do intesywnego zastanawiania się i przetrawiania, co przed chwilą zobaczyły. Mężczyźni, jak pokazuje ogólne doświadczenie środowiska trans, byli mniej domyślni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, dwukrotnie zdarzyło się, że co do rozpoznania nie było wątpliwości. Byli to jacyś młodzi  ludzie w wieku gimnazjalnym. Raz, tuż pod sklepem, za plecami usłyszałam słowa "pedał, gej", natomiast już w powrotnej drodze, pod samym domem jeden mówił do pozostałych "ty, obczaj to". Przed wyjściem jednak postanowiłam się nie przejmować i tak też zrobiłam. Nawet się za nimi nie obejrzałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sklepie zwróciłam chyba uwagę jednego pracownika, który kiedy się za mną oglądał, stłukł słoik, który właśnie wstawiał na półkę. Ale nic, uśmiechnęłam się tylko do siebie i poszłam dalej. Oczywiście, postanowiłam sobie, że kupię coś, co stanowi generalnie, wyłączność kobiet. Myślałam o podpaskach albo tamponach, ale kiedy się zastanowiłam na co mogłyby mi się one przydać, zrezygnowałam. Kupiłam sobie rajstopy i krem do twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kasjerka u której płaciłam, również miała podejrzenia. Wykorzystała więc swój arsenał, założyła okulary i zaczęła mi zadawać pytania. Chyba ostatecznie przekonałam ją do mojej właściwej płci, bo po prostu się nie odzywałam. A co tam, mam głęboko gdzieś, co sobie o mnie pomyśli. Zapłaciłam i wyszłam. Powrót wyglądał w zasadzie tak samo, ale nie mogłam się powstrzymać i zapaliłam papierosa, który dla mnie stanowi pewien atrybut kobiecości, szczególnie jeśli jest długi i cienki. Wróciłam do domu, po drodze słysząc wspomniane "ty, obczaj to" i szczęśliwie nie mijając nikogo na klatce schodowej. Za to pod koniec, już w windzie, spociłam się niemiłosiernie. Cały ten stres musiał gdzieś się w końcu ulotnić, a stojące powietrze nie sprzyjało niepotliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz już jestem z powrotem, za zamkniętymi drzwiami (nowymi zresztą), w mojej twierdzy, gdzie mogę czuć się całkowicie bezpiecznie. Tak się kończy moja dzisiejsza przygoda. Nie wiem, czy prędko powtórzę taki numer, to wciąż jest dla mnie stresujące, natomiast udowodniłam sobie, że potrafię na pewne rzeczy po prostu nie reagować. A to chyba podstawa, jeśli nie wygląda się na 100% kobietę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-838772327172524188?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/838772327172524188/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/06/moja-dzisiejsza-przygoda.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/838772327172524188'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/838772327172524188'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/06/moja-dzisiejsza-przygoda.html' title='Moja dzisiejsza przygoda.'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-6243135467596347316</id><published>2009-05-12T07:46:00.004+02:00</published><updated>2009-05-12T20:52:57.200+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spotkania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imprezy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyjścia'/><title type='text'>TP 10.0</title><content type='html'>Godzina ósma. Pobudka, trzeba trochę ogarnąć mieszkanie na przyjazd Joasi. Wstajemy więc. Potem szybkie śniadanie. Płatki z mlekiem. Od samego rana kiecka - żeby wczuć się w rolę. Początkowo z pewną nieśmiałością używam żeńskich końcówek, wciąż bacznie obserwując Panią M. i Jej reakcje. Czasami zdarza mi się pomylić. Za to ze strony Pani M. żadnych widocznych prób zwracania się w sposób adekwatny do mojego stroju. Ale nic, sprzątamy. Tradycyjny podział obowiązków - Pani M. sprząta kuchnię i ściera kurze. Mnie zostaje łazienka i odkurzanie podłóg i dywanów. Wyrobiłyśmy się nawet bardzo szybko. Zostają nam dwie godziny do przyjazdu Joanny. Zapalamy papierosa. Wciąż mam problemy z używaniem żeńskich końcówek podczas rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę do łazienki. Robię sobie lekki makijaż. Troszkę pudru, czarna kredka i tusz do rzęs, to wszystko. Na więcej przyjdzie czas wieczorem. Choć cały czas nie jestem przekonana, czy chcę iść na to TP. Przez chwilę zastanawiamy się, w którym wydaniu pojawi się Joanna. Godzina 12 - domofon. To Asia. Otwieram jej drzwi. Trochę zaskoczona. Przyjechała wcześniej, żeby mnie motywować do wyjścia, a tu wygląda na to, że jestem zmotywowana. Wyprowadzam ją z błędu i proponuję herbatę. Joanna jest en homme. Siedzimy więc w trójkę i rozmawiamy. Asia nie chce, niestety pograć w osadników, ale czas i tak szybko mija. Jestem ciekawa żeńskiego wydania Joanny. Pani M. troszkę też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po południu obiad. Mi smakowało, Joanna sobie dosalała, chyba nie przepada za sosami słodko-kwaśnymi. Po obiedzie wskakuję pod prysznic, robię sobie maseczkę peel off. Już jestem przekonana, że chcę wyjść na imprezę. Tylko trochę się boję. Najbardziej, jak zwykle, samego przejazdu na miejsce. Kusi mnie, żeby zrezygnować z taksówki i pojechać tramwajem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie godziny i 6 pędzelków później jestem gotowa. Jeszcze trochę rozterek, co na siebie założyć. Decyduję się na dżinsy i czarną sukienkę, która jest tak krótka, że raczej robi za tunikę. Zresztą ma nawet odpowiedni fason. Do tego czarne bolerko z długim rękawkiem zakończonym koronką, trochę biżuterii, paznokcie pomalowane na &lt;br /&gt;"frencza". Pierścionki, wisiorek z serduszkiem i bransoletka. Jestem gotowa do wyjścia, tak samo jak Joanna. Trzeba przyznać, że figurę ma kobiecą. Tymczasem dopada mnie strach. Na dworze całkowicie jasno, choć to już godzina 19. Wypraszam u Joanny odczekanie do zmierzchu. Zachód słońca o godzinie 20:13, nie będzie dużo czekania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani M. otwiera wino, pijemy w trójkę, z Panią M. zapalamy papierosa. Zauważyłam, że problemy z końcówkami się skończyły. I ja używam i Pani M. w odniesieniu do mnie zwraca się per Kinga. Trochę nam się dłuży. Asia przestępuje z nogi na nogę, a przy okazji odkrywa, że buty się zdefasonowały. Próbuje upchać je chusteczkami higienicznymi. Wciąż niewygodnie. Pani M. proponuje, że pożyczy Aśce swoje, ale okazują się za małe. No cóż, biedna Joanna, będzie musiała trochę pocierpieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Godzina 20:15, wciąż jasno. Piętnaście minut później w mieszkaniu trzeba zapalić światło. Stwierdzam, że mogę już wychodzić. Jeszcze tylko błyszczyk na usta i możemy iść. Ze zdenerwowania zapominam założyć klipsów i wcisnąć telefonu do torebki. Ale zauważę to poniewczasie. Trudno. Wychodzimy. Winda, nikogo nie ma. Wychodzimy z klatki, okazuje się, że jest jeszcze całkiem jasno. Ale taksówka już zamówiona, zresztą już wyszłyśmy, stres trochę ze mnie uleciał. Mijamy kilka - kilkanaście osób, nikt nie zwraca na nas uwagi. Zmierzamy w kierunku bankomatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat wydaje się taki wielki i taki obcy. Zupełnie, jakbym tej trasy nie przemierzała codziennie rano. Idę za szybko, wyprzedzam znacznie Panią M. i Joannę. Wciąż muszę się zatrzymywać, żeby mogły mnie dogonić. Podchodzi do nas młody facet i prosi o 50 groszy, bo mu do czegoś zabrakło. Idę na pierwszy ogień, bo znowu się wybiłam i poszłam za szybko. Patrzę na Joannę. Panika w oczach, tak jak i u mnie. Na szczęście Pani M. ratuje sytuację. Wyciąga pieniądze z torebki. No to do bankomatu. Otwieram torebkę, wyjmuję kartę i słyszę dwóch blokersów, przechwalających się kogo to oni nie stłukli. Nogi się pode mną uginają, ale staram się nie okazywać zdenerwowania. Mam pieniądze i kartę. Możemy iść. Ruszamy na postój taksówek. 5 minut czekania i przyjeżdża. Wsiadamy, teraz mogę się odprężyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez całą drogę się nie odzywamy, niezbędny dialog z taksówkarzem prowadzi za nas Pani M. Trochę dziwnie się czuję. Wiem, że zachowujemy się nienaturalnie, powinnyśmy coś mówić, ale boimy się, że się zdemaskujemy, milczymy więc. Na szczęście nie jest daleko, zaledwie parę kilometrów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysiadamy w jakiejś dziczy w centrum miasta. Niskie zabudowania i ani śladu jakiegokolwiek klubu. Nagle na bramie dostrzegamy karteczkę "Trans Party -&gt;". No to jesteśmy w domu. Stres ze mnie całkiem uchodzi. Joanna się trochę potyka w niewygodnych butach. Wchodzimy do środka. W pierwszej sali całkiem pusto. Czyżby nikogo nie było? Ale jest kolejny drogowskaz, trafiamy do sali zarezerwowanej dla nas. I jest nas tu trochę. Ale super.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Impreza fajna. Poznaję kilka nowych osób, rozmawiam z już mi znanymi. Wysłuchuję ogromnej ilości raczej przesadzonych komplementów. Czas mija nam bardzo szybko. Pani M. też wygląda na zadowoloną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Imprezę kończy nam niespodziewany wypadek. Zostajemy oblane większą ilością piwa. Ja i Pani M., bo Joanna jest akurat gdzie indziej. Nienawidzimy obie zapachu tego alkoholu. Decydujemy się znikać. Po drodze, zdenerwowana, natykam się na nowego gościa, później się okaże, że to Miaalala, wtedy dzielę się z nią tylko moją złością na oblewacza. Krótkie pożegnania i wychodzimy wkurzone na zewnątrz. Zamawiamy taksówkę. Wkrótce przyjeżdża. Jestem wkurzona, ani trochę się nie stresuję, jest mi doprawdy wszystko obojętne. Werbalnie wskazuję taksówkarzowi, w którą uliczkę osiedlową ma wjechać. Pani M. twierdzi później, że się nawet nie zorientował. Trudno powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Joanna jest wściekła na buty. Wysiada z taksówki i po kilku metrach zdejmuje i idzie boso w samych rajstopach. Wyrzuca je do pierwszego napotkanego śmietnika. Wracamy do domu. Dopiero tutaj następuje refleksja. To był dla mnie i dla Pani M. magiczny dzień. Pojawiło się jakieś dodatkowe zrozumienie, coś czego ostatnimi czasy między nami zabrakło. Nie możemy się od siebie odkleić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, to był magiczny dzień. Dawno nie czułam się tak kobieco i tak we właściwej roli. Wszystko było tak jak należy, a teraz wciąż myślę o przekroczeniu jakiejś kolejnej granicy. Dzień, zakupy w centrum handlowym, kawa w kawiarni. Najlepiej z Panią M., jeśli da się w to wciągnąć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-6243135467596347316?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/6243135467596347316/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/05/tp-100.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6243135467596347316'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6243135467596347316'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/05/tp-100.html' title='TP 10.0'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-8880786123283224353</id><published>2009-05-07T11:40:00.002+02:00</published><updated>2009-05-07T12:23:42.924+02:00</updated><title type='text'>Wiosenna depresja?</title><content type='html'>Dopadło mnie jakieś przygnębienie. Na dodatek na 3 dni przed &lt;a href="http://www.crossdressing.pl/main.php?lv3_id=152&amp;lv1_id=23&amp;lv2_id=73"&gt;TP 10.0&lt;/a&gt;. Nie czuję się atrakcyjnie, nie czuję się na tyle kobieco, żeby pokazywać się ludziom. Przeszła mi chętka na udział w imprezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego jeszcze na forum &lt;a href="http://crossdressing.pl"&gt;crossdressing.pl&lt;/a&gt; kolejna zadyma. Ktoś znika, usuwa swój profil, ktoś robi awantury, a wszyscy się pouczają, jak należy postępować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu pani M. stwierdziła, że Kingi oglądać nie chce. I powietrze ze mnie zeszło. Wrócił ze świstem mój MA. Cudem powstrzymałam go od obcięcia dość długo zapuszczanych paznokci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A nowa kiecka i nowa bluzka wiszą w szafie. I sukienka, którą zamierzam nosić jak tunikę, a która być może jest gdzieś w drodze, też pewnie trafi od razu do szafy, może MA będzie miał na tyle humoru, że chociaż pozwoli mi ją przymierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo o makijażu i innych bajerach to sobie chyba mogę pomarzyć. MA się zawziął i nie chce mnie nikomu pokazywać, a w szczególności Pani M.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasuwa mi się tylko jedna pozytywna myśl. MA dał się przekonać do ogolonych nóg i stwierdził, że na nim też dobrze wyglądają. Chodzi więc sobie na rolki w krótkich spodenkach i się nie przejmuje co kto sobie pomyśli. A ja czuję się odrobinkę lepiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-8880786123283224353?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/8880786123283224353/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/05/wiosenna-depresja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8880786123283224353'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8880786123283224353'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/05/wiosenna-depresja.html' title='Wiosenna depresja?'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-992013056484984604</id><published>2009-04-20T12:42:00.006+02:00</published><updated>2010-10-01T17:25:10.792+02:00</updated><title type='text'>Słownik (mój i nie mój)</title><content type='html'>Poniższy słownik nie jest pełny i będzie rozbudowywany w miarę upływu czasu, czy w miarę pojawiania się nowych pojęć. Zawiera definicje zwrotów, a także opisy osób pojawiających się na moim blogu. Link do słownika na stałe znajduje się w menu po lewej stronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MA&lt;/span&gt; to tzw. Męski Animator, inaczej Nosiciel albo Brzydsza Połowa. Określenie to pojawiło się po raz pierwszy chyba na portalu &lt;a href="http://www.crossdressing.pl/"&gt;crossdressing.pl&lt;/a&gt; do oznaczenia męskiej wersji określonej osoby. Czasami przewrotnie używam tego określenia, aby ukazać pewien konflikt interesów między dwoma stronami mojej osobowości, nie oznacza to jednak, że mam nierówno pod sufitem i schizofrenię, tudzież inne rozdwojenie jaźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pani M.&lt;/span&gt; to Perełka Kingi, czyli mnie. Pani M. pojawiła się w moim życiu jesienią 2008 i od tamtego czasu wciąż przy mnie trwa. Pani M. czasami występuje w tym blogu, na przykład w notce &lt;a href="http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/12/pani-m-poznaje-king-i-vice-versa.html"&gt;"Pani M. poznaje Kingę (i vice versa)"&lt;/a&gt; oraz posiada &lt;a href="http://nas-troje.ownlog.com/"&gt;swojego bloga&lt;/a&gt;. Pani M. jest brunetką o pięknych, głębokich i ciemnych oczach i nie wyobrażam sobie bez Niej życia. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;[kolejne zdania dodano 01.10.2010, choć trzeba było wcześniej]:&lt;/span&gt; A jednak. Któregoś dnia zostałam do tego zmuszona i musiałam pogodzić się z sytuacją. Pani M. Nie jest już Perełką Kingi. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-992013056484984604?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/992013056484984604'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/992013056484984604'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/04/sownik-moj-i-nie-moj.html' title='Słownik (mój i nie mój)'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-8873701516596908299</id><published>2009-04-10T09:05:00.002+02:00</published><updated>2009-04-10T09:13:09.046+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transformacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciuchy'/><title type='text'>Balerinki</title><content type='html'>Stało się coś wyjątkowego. Założyłam balerinki. I co gorsza, nie mają żadnego obcasa. Do tej pory balerinki kojarzyły mi się raczej z butami Zająca z kreskówki "Wilk i zając", co niespecjalnie wzbudzało we mnie optymizm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio jednak Pani M. kupiła sobie właśnie balerinki, wbrew wysiłkom mojej mimiki, aby temu zapobiec. I jak się okazało, bardzo fajnie w nich wygląda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc kupiłam sobie też. Są płaskie, nie jestem w nich wysoka jak sosna, optycznie pomniejszają stopę i pasują do spodni i długich kiecek. Póki co jestem zadowolona, zobaczymy co będzie dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-8873701516596908299?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/8873701516596908299/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/04/balerinki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8873701516596908299'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8873701516596908299'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/04/balerinki.html' title='Balerinki'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-1748171170298464292</id><published>2009-04-02T11:06:00.005+02:00</published><updated>2009-04-09T11:47:58.841+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z przymrużeniem oka'/><title type='text'>Ratunku!</title><content type='html'>Znowu zaczęła biegać za mną moja kobieca strona i wciąż nie daje mi spokoju. Kinga narzuca się ostatnio moim myślom jak upierdliwa mucha latem w sypialni, kiedy człowiek próbuje zasnąć. Metaforyczna kiecka pojawia się na moim tyłku co mniej więcej dwa dni. Mam pomalowane paznokcie u stóp i co chwila maluję u rąk (może się wreszcie nauczę robić to jak należy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzy mi się wyjście na spacer, na zakupy - ot chociażby tylko po to, żeby sobie poprzymierzać - na jakąś imprezę, ale nie branżową, gdzieś po prostu, nawet potańczyć. Spotkanie ze znajomymi - tak dawno się z nikim nie widziałam - czy po prostu jakieś odlotowe transowe szaleństwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jakiś film krótki bym nakręciła. Chodzą mi po głowie dwie piosenki, przydałoby się dla nich jakieś wizualne tło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co z tego, kiedy brakuje mi odwagi, energii, czy po prostu czasu albo jakiejś męskiej (skąd niby?) decyzji. I tak wegetuję sobie pomiędzy kiecką w domu a moim MA wszędzie indziej i w domu czasami też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście Pani M. chyba bardzo to nie przeszkadza, więc coraz rzadziej krępuję się przy niej wychodzić z szafy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zastanawiam się skąd ten nagły napad. Czy to przez wiosnę, która zbliża się szybkimi krokami sprawiając, że na ulicach pojawiają się spódniczki, czy to może pod wpływem przeczytanego po raz kolejny (tym razem z książki) Pamiętnika Alex, czy też dlatego, że na urlopie poprawiła mi się cera i znowu zaczęłam się sobie podobać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-1748171170298464292?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/1748171170298464292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/04/ratunku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1748171170298464292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1748171170298464292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/04/ratunku.html' title='Ratunku!'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-2423889083935960925</id><published>2009-01-22T21:09:00.004+01:00</published><updated>2009-04-09T11:47:39.794+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transformacja'/><title type='text'>Moja transformacja</title><content type='html'>Pani M. się rozchorowała. Wyszło z tego wolne czwartkowe popołudnie, postanowiłam więc zrealizować pomysł, który od dawna mi po głowie chodził. Nagrałam filmik przedstawiający moją transformację. To co nagrałam to nie są moje wszystkie możliwości, jednak po całym dniu pracy i walenia w klawiaturę, ręce są troszkę mniej sprawne. Myślę jednak, że filmik mniej więcej pokazuje, jak to się odbywa.&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/y_eimc2tneA&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/y_eimc2tneA&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-2423889083935960925?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/2423889083935960925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/01/pani-m.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2423889083935960925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2423889083935960925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2009/01/pani-m.html' title='Moja transformacja'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-91654288250351716</id><published>2008-12-29T08:54:00.005+01:00</published><updated>2009-04-09T11:47:18.921+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia i emocje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transformacja'/><title type='text'>Pani M. poznaje Kingę (i vice versa)</title><content type='html'>To był super weekend. Pani M. wreszcie poznała Kingę. Obie się strasznie denerwowałyśmy, no przynajmniej ja, bo Pani M. przyznała się tylko do lekko podniesionego poziomu adrenaliny. Ale ja naprawdę miałam stracha. Bałam się reakcji, bałam się, że się wygłupię, że makijaż wyjdzie nie tak jak trzeba itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani M. uparła się żeby obserwować przemianę. Każdy etap po kolei. Ja chyba wolałabym zrobić to znienacka ;). Tak, żeby pokazać się od razu w całej okazałości. Ale ostatecznie jakoś się przełamałam, a przynajmniej M. lepiej się czuła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I siedziałyśmy tak, na początku, patrząc na siebie i nie wiedząc co powiedzieć. Obie trochę skrępowane. Kiedy zapaliłyśmy papierosa zrobiło się trochę lżej. Zaczęłyśmy rozmawiać i nerwy powoli puściły. Spędziłyśmy tak pozostałą część dnia. Dwa razy zmieniałam ubranie, tak się fajnie czułam. Przymierzyłam wreszcie długą czerwoną sukienkę, którą kupiłam jakiś czas temu, ale jakoś nie miałam okazji się w nią ubrać. I doszłam do wniosku, że muszę kupić nowe buty, bo nie mam żadnych do takiego stroju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjadłyśmy z Panią M. obiad. Trochę za dużo nagotowałyśmy i objadłyśmy się niemiłosiernie. Aż wstyd, bo przecież kobiety nie powinny tyle jeść. Wypiłyśmy czerwone wino, takie dobre chilijskie. Jak wrócę do domu, to dopiszę jakie, bo jest naprawdę bardzo smaczne. A co robiłyśmy po obiedzie, to już zachowam dla siebie i dla M.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było w sobotę. A w niedzielę... W niedzielę ciąg dalszy. Najpierw zabrałyśmy się za porządki. Pani M. posprzątała kuchnię, włączając lodówkę, a moim rewirem była łazienka. Zajęło nam to troszkę dłużej niż planowałyśmy, ale specjalnie się nie zmęczyłyśmy. Potem M. zabrała się za moją twarz. Siedziała dwie godziny, dłubała i dłubała. Użyła chyba każdego mojego pędzelka, a nie mam ich mało, by w końcu pozwolić mi zajrzeć w lustro. I wiecie co Wam powiem? Co by nie mówić o moich zdolnościach robienia makijażu, to jednak tym razem ktoś bardzo mocno stąpnął mi na ambicję. I oddam za darmo kolejną perukę, jeśli nie doprowadzę tej sztuki do takiej perfekcji jaką widziałam po włożonej przez Panią M. pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety wieczorem trzeba było z twarzy urodę zmyć, co było przykre i strasznie żal mi było tej całej pracy i wysiłku M. Za to potem poszłyśmy na lody i do kina na film Machulskiego i było bardzo fajnie i wesoło. Krótko mówiąc - udany weekend.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A o Pani M. to napiszę jeszcze parę słów kiedy indziej, bo być może jesteście ciekawi cóż to za nimfa. Dzisiaj zdradzę tylko tyle, że Pani M. wyraziła potrzebę prowadzenia bloga na temat relacji między Panią M. a Kingą. Jestem strasznie ciekawa co z tego wyniknie. M. ma, tak przynajmniej twierdzi ;), zdolności literackie (ach nie! ma, miałam okazję się przekonać, sorki), więc pewnie będzie coś ciekawego. Ja w każdym razie trzymam mocno kciuki. I na pewno będę tam zaglądać. A jeśli dostanę zgodę, to nawet linka na swojej stronie umieszczę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edycja: A to wino to Ventisquero Cabernet Sauvignon. Polecam. Naprawdę pyszne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-91654288250351716?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/91654288250351716/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/12/pani-m-poznaje-king-i-vice-versa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/91654288250351716'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/91654288250351716'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/12/pani-m-poznaje-king-i-vice-versa.html' title='Pani M. poznaje Kingę (i vice versa)'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-3694619182246329980</id><published>2008-11-23T16:11:00.004+01:00</published><updated>2009-04-09T11:47:00.120+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z przymrużeniem oka'/><title type='text'>Korespondencja</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ktoś:&lt;/span&gt; hej, jesteś b. interesująca na zdjęciu (więcej niestety nie wiem, ale mam ochotę się dowiedzieć). Ja 39.182.85 brunet przystojny - może spotkanie?&lt;br /&gt;pozdrawiam&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ja:&lt;/span&gt; 39 to wzrost czy co?&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ktoś:&lt;/span&gt; sorry ala szukam inteligentnej dziewczyny. do widzenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bez komentarza...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-3694619182246329980?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/3694619182246329980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/korespondencja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/3694619182246329980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/3694619182246329980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/korespondencja.html' title='Korespondencja'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-5656213730542208689</id><published>2008-11-13T15:23:00.004+01:00</published><updated>2009-04-09T11:46:45.090+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spotkania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z przymrużeniem oka'/><title type='text'>Nuuuuda i ciekawie się zapowiadający piątek...</title><content type='html'>Siedzę w pracy i nudzę się niemiłosiernie. Nie to, żebym nie miała co robić. Po prostu to co mam do zrobienia jest niemiłosiernie nudne. Marzę o tym, żeby wrócić do domu, wykąpać się i położyć do łóżka z książką i herbatą z cytryną, tym bardziej, że nie najlepiej się czuję. Mam zapchane zatoki, chyba podwyższoną lekko temperaturę i katar. No i głowa mnie boli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że do jutra się wykuruję, bo mamy z Panią A. babski wieczór. Wino już kupiłam ;). Mamy zamiar zrobić się na wampy i straszyć ludzi po nocy. No ze straszeniem to żart. Ale na wampy chcemy się zrobić, a potem popstrykamy trochę fotek. Może Pani A. pomoże mi wyprodukować jakiś nowy filmik na YouTube. Ale i tak, jutro najważniejsza będzie Pani A. Ona będzie wyglądać najładniej i będzie najbardziej seksi ubrana. Hahaha. I to podobno ja ją będę malować. Zapowiada się ciekawy wieczór z wyzwaniami :).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach. Pani A. jest genetyczna. Niektórzy mieli okazję ją poznać na którymś z TP, bodajże siódmym. No w każdym razie tym w Galerii i tym przedostatnim jeśli liczyć dzień dzisiejszy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-5656213730542208689?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/5656213730542208689/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/nuuuuda-i-ciekawie-si-zapowiadajcy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/5656213730542208689'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/5656213730542208689'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/nuuuuda-i-ciekawie-si-zapowiadajcy.html' title='Nuuuuda i ciekawie się zapowiadający piątek...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-7767311980576328438</id><published>2008-11-11T11:06:00.006+01:00</published><updated>2009-04-09T11:46:03.548+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='filmy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyjścia'/><title type='text'>Wyjście na imprezę</title><content type='html'>Udało mi się wycisnąć z mojego zbuntowanego ostatnio aparatu filmik, na którym wychodzę z domu idąc na imprezę do Ufy. Poprzednio były jakieś problemy i w ogóle. Ale dzisiaj się udało. Niniejszym go prezentuję:&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/2VbG7sDC4LQ&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/2VbG7sDC4LQ&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-7767311980576328438?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/7767311980576328438/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/wyjcie-na-imprez.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/7767311980576328438'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/7767311980576328438'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/wyjcie-na-imprez.html' title='Wyjście na imprezę'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-2659633377624903537</id><published>2008-11-09T12:22:00.005+01:00</published><updated>2009-04-09T11:45:49.439+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spotkania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imprezy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyjścia'/><title type='text'>Wizyta w Ufie</title><content type='html'>Byłam wczoraj na imprezie. Niby nic nadzwyczajnego, jakieś występy drag-king, trochę muzyki do potańczenia. Na początku byłam spięta nieco i czułam się wyobcowana. W zasadzie, poza Amelką, nie znałam tam nikogo. Ale w końcu udało się jakoś rozkręcić i cały stres zniknął. Czułam się dobrze, atrakcyjnie i w ogóle - mimo spodni ;) - bardzo kobieco. Poznałam kilka nowych osób, pogadałyśmy trochę, pośmiałyśmy się, pokłóciłyśmy, co jest lepsze do nakładania cieni do powiek - pędzelki, czy te śmieszne gąbeczki. Przechwalałyśmy się, która ma lepsze perfum i takie tam. A przy okazji dowiedziałam się, że nie jestem już najwyższą tefałką w Polsce :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróciłam do domu strasznie zadowolona. Bo przeżyłam coś niesamowitego. Ja, najbardziej znana z funkcji podpierającej wszelkie możliwe ściany na wszelkich imprezach, wyszłam na parkiet i tańczyłam. Podłoga trochę śliska była i obcasy jakoś nie chciały się utrzymywać w pozycji wertykalnej, ale ostatecznie nie było tak źle. Nawet usłyszałam komplement od mojej tanecznej partnerki, której w tym miejscu chciałam serdecznie podziękować. Bo jest pierwszą osobą, która skłoniła mnie do zatańczenia w rytm takiej muzyki i co więcej, sprawiło mi to dużą frajdę. Dziękuję A.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam również podziękować Lalce, której niestety nie było, ale dała cynk na portalu i dzięki temu się na imprezę wybrałam. No i w ogóle, dziękuję całemu światu, że mnie znosi na sobie i że jestem taka jaka jestem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i strasznie bardzo mocno chciałam podziękować Kasi i Ewie za to, że mnie przetransportowały na miejsce i z powrotem, całkowicie mnie nie znając. :*&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-2659633377624903537?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/2659633377624903537/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/wizyta-w-ufie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2659633377624903537'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2659633377624903537'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/wizyta-w-ufie.html' title='Wizyta w Ufie'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-2668013892272855636</id><published>2008-11-02T15:42:00.003+01:00</published><updated>2009-04-09T11:39:51.427+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='z przymrużeniem oka'/><title type='text'>Co zrobić, żeby sztuczna peruka tak nie drapała?</title><content type='html'>Co zrobić, żeby sztuczna peruka tak nie drapała w twarz?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjąć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-2668013892272855636?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/2668013892272855636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/co-zrobi-eby-sztuczna-peruka-tak-nie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2668013892272855636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/2668013892272855636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/11/co-zrobi-eby-sztuczna-peruka-tak-nie.html' title='Co zrobić, żeby sztuczna peruka tak nie drapała?'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-9065288582967567869</id><published>2008-09-16T21:56:00.006+02:00</published><updated>2009-04-09T11:39:35.805+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transformacja'/><title type='text'>Trzy peruki :)</title><content type='html'>Wczoraj pocztą przyszła nowa peruka. Postanowiłam się więc zabawić i zrobić zdjęcia we wszystkich trzech jakie posiadam. Jestem ciekawa, w której wyglądam najlepiej. Po prawej stronie umieściłam ankietę, gdzie można wyrazić opinię na ten temat. Dla tych, którzy są odważniejsi polecam komentarz pod postem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/SNAPni1kxTI/AAAAAAAAAB0/alk7uLexd2c/s1600-h/3mnie_small.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/SNAPni1kxTI/AAAAAAAAAB0/alk7uLexd2c/s320/3mnie_small.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5246710737927456050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęcie można kliknąć, co spowoduje jego małe powiększenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całuski.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-9065288582967567869?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/9065288582967567869/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/09/wczoraj-poczt-przysza-nowa-peruka.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/9065288582967567869'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/9065288582967567869'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/09/wczoraj-poczt-przysza-nowa-peruka.html' title='Trzy peruki :)'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/SNAPni1kxTI/AAAAAAAAAB0/alk7uLexd2c/s72-c/3mnie_small.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-8345063520368186465</id><published>2008-09-05T19:59:00.004+02:00</published><updated>2009-04-09T11:39:16.358+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='spotkania'/><title type='text'>Sto lat...</title><content type='html'>Jak zwykle sto lat się nie odzywałam. Ale już pisałam na samym początku, że u mnie notki do bloga biegają stadami. Przerwy w blogowaniu też. Ciekawe czy ta, którą piszę w tej chwili też jest przodownikiem jakiegoś stada. Wyjdzie w praniu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znowu mnie napadło. I to jak. Znowu narobiłam zakupów i chodzą mi po głowie szalone pomysły z ogromną determinacją do ich zrealizowania. Aaaach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio miałam okazję poznać nową osobę ze środowiska. Kogoś, kto właśnie odważył się wyjść z szafy. W taki troszkę szalony sposób przekazane mi zostało zaproszenie na wspólny wieczór i w bardzo szalony zaproszenie zostało przyjęte. Całość trwała niecałą godzinę. Rzadko się zdarza. Nie jestem taka ufna, żeby biegać do każdego, kto mnie zaprosi, ale czasami jest coś takiego. Zresztą moje pierwsze spotkanie z osobą ze środowiska też było na takich wariackich papierach. I się udało, a znajomość trwa do dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc poznałam nową koleżankę. Mam nadzieję, że nabierze trochę odwagi, żeby gdzieś pokazać twarz albo pojawić się na jakiejś branżowej imprezie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Post trochę chaotyczny, ale takie właśnie są moje myśli w tej chwili, a piszę to co mi przychodzi do głowy, bez zastanawiania się nad składnią, formą i tego typu dziwnymi rzeczami. Zresztą zawsze uważałam, że literacki język to jest coś co przytrafia się innym.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-8345063520368186465?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/8345063520368186465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/09/sto-lat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8345063520368186465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8345063520368186465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/09/sto-lat.html' title='Sto lat...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-1865580077075177197</id><published>2008-07-01T22:07:00.003+02:00</published><updated>2009-04-09T11:38:44.383+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Dojrzałość transki...</title><content type='html'>Zastanawiałam się dzisiaj, przeglądając różne profile na trans-dating, kim jest dojrzała transka. Czy to osoba po trzydziestce? Albo czterdziestce? Czy może ktoś kto ma już długi staż w transowaniu? Ktoś kto potrafi dobrać ubrania, żeby do siebie pasowały, czy może ktoś kto umie sobie zrobić nie wyzywający makijaż? To są trudne pytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I choć nie chcę oceniać nikogo negatywnie, wydaje mi się, że chodzi raczej o sposób w jaki się ktoś prezentuje. Tu nazwę siebie nieskromnie dojrzałą transką. W internecie istnieję jako Kinga od dłuższego czasu, pewnie kilka dobrych lat. Trudno już policzyć. Zawsze gdzieś można znaleźć moje fotki, a nawet filmiki na youtube. Od dłuższego czasu spotykam się również w realu z innymi transkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka dni temu była u mnie jedna, która choć przyjechała en homme i całe popołudnie spędziła en homme, to jednak transka. Obejrzałyśmy sobie razem moje stare zdjęcia. Wiecie jaka różnica? Bo choć nie młodnieję, a wręcz odwrotnie, to doszłam do wniosku, że ewoluowałam w stronę dojrzałości. Zaczynałam od ostrych makijaży, do tego źle dobranych do stroju, od zdjęć na których widać koronki od pończoch, od koniecznie krótkich spódniczek. Ale czas jakiś temu postawiłam na realizm i jak najlepsze upodobnienie się do naszej ukochanej płci. Wypracowałam techniki robienia makijażu. Nie uznaję tutaj siebie jako profesjonalistki, ale jednak postępy widać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy dojrzałam? Myślę, że tak. I kiedy patrzę na fotki różnych transek, widzę siebie i kolejne etapy swojej ewolucji. Tylko czy to jest właśnie dojrzałość? Być może kiedyś zamieszczę serię zdjęć pokazujących jak zmieniałam się przez lata, wtedy będziecie mogli ocenić to sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio chyba znowu nikt nie zagląda tutaj, więc istnieje duża szansa, że w najbliższym czasie nikt tego nie przeczyta. Mimo to po cichutku liczę na Wasze komentarze, gdyż to właśnie one powodują, że chce się pisać, sprawiają, że wiem, że ktoś czyta moje notki i to podbudowuje oraz motywuje do działania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie pozdrawiam,&lt;br /&gt;Kinga&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-1865580077075177197?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/1865580077075177197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/07/dojrzao-transki.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1865580077075177197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/1865580077075177197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/07/dojrzao-transki.html' title='Dojrzałość transki...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-6182276742493982247</id><published>2008-06-29T20:05:00.006+02:00</published><updated>2009-11-07T19:23:10.808+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zdjęcia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transformacja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ciuchy'/><title type='text'></title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp3.blogger.com/_nQZHiOw1y0s/SGfPiNOaRlI/AAAAAAAAABU/zoscTuU6-98/s1600-h/1.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp3.blogger.com/_nQZHiOw1y0s/SGfPiNOaRlI/AAAAAAAAABU/zoscTuU6-98/s400/1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217366879904613970" /&gt;&lt;/a&gt;Postanowiłam trochę urozmaicić, czy raczej wzbogacić mój styl ubierania. To co było do tej pory strasznie mi się znudziło. Jak wiadomo, w życiu każdej kobiety, przychodzi (tysiąc razy) taki okres, że chce coś w sobie zmienić. No i stało się. Zaczęłam kolekcjonować zupełnie odmienne stylowo elementy garderoby. Już parę rzeczy kupiłam, kilka jest w drodze i będzie wkrótce, jeśli listonosze znowu nie zaczną strajkować. Już się nie mogę doczekać... mniam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok jedno ze zdjęć, zrobionych wczoraj na chybcika pod wpływem impulsu. Nieocenioną rolę odegrał tutaj mój nowy statyw do aparatu, który... już się zepsuł :/. No nic, trzeba będzie odwiedzić sklep i spróbować wymienić na nowy, choć to raczej wada wszystkich egzemplarzy tego modelu. Co za idiota wymyślił plastikowy gwint do metalowej śrubki? No co za jeden? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęć zrobiłam jeszcze kilka, w sumie trzy nadawały się do publikacji, nie były niewyraźne. No cóż, tak to jest jak się robi fotki w słabym świetle i długo trzeba matrycę naświetlać. Pozostałe dwie (i tą też, w większej rozdzielczości) można zobaczyć na moim &lt;a href="http://kingataruc.photoblog.com"&gt;fotoblogu&lt;/a&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-6182276742493982247?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/6182276742493982247/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/06/postanowiam-troch-urozmaici-czy-raczej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6182276742493982247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6182276742493982247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/06/postanowiam-troch-urozmaici-czy-raczej.html' title=''/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp3.blogger.com/_nQZHiOw1y0s/SGfPiNOaRlI/AAAAAAAAABU/zoscTuU6-98/s72-c/1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-8200207848724181040</id><published>2008-06-28T23:28:00.002+02:00</published><updated>2009-04-09T11:38:10.144+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='uczucia i emocje'/><title type='text'>:)</title><content type='html'>Dawno nic nie pisałam. Ale tak jakoś ze mną jest, że cała moja aktywność forumowo-blogowa przychodzi stadami. Czasami napiszę kilka notek pod rząd dzień po dniu, a przy okazji wrzucę kilkanaście postów na różniste fora, a potem nagle przez miesiąc nie mam w ogóle natchnienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, szczerze mówiąc, też nie jestem w zbytnim nastroju do pisania, ale napiszę po krótce co u mnie i się czymś pochwalę. Dzieje się tak, że ostatnio moje sprawy uczuciowe nabrały trochę rozpędu. No może sprawy uczuciowe to za dużo powiedziane, natomiast cos się zaczyna dziać w tej materii i nabrałam wiary, że wszystko niedługo się jakoś poukłada... Dość mam siedzenia sama w domu, dość mam myślenia o sobie jako o singielce. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-8200207848724181040?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/8200207848724181040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/06/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8200207848724181040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/8200207848724181040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/06/blog-post.html' title=':)'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-4708857275796496081</id><published>2008-03-16T09:36:00.004+01:00</published><updated>2009-04-09T11:37:48.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='transformacja'/><title type='text'>Potrzebna peruka!</title><content type='html'>Ścięłam włosy. Po dwóch czy trzech latach zapuszczania. Leżą sobie w kartonie związane w kucyk i czekają... No właśnie na co? Na dzieci, żeby im pokazać? A może znajdzie się jakiś nawiedzony wielbiciel, co za nie dużo zapłaci? :P&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu uprzedzam pytania. Nie miało to związku z moją przerwą w transowaniu. To świadoma decyzja Kingi i jej męskiego nosiciela. Powodów jest mnóstwo. Krótkie mam od troszkę ponad tygodnia i póki jestem zadowolona. No tylko peruki jeszcze nie ma :(&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jaki miałam ubaw u fryzjera... Mmmmm...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-4708857275796496081?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/4708857275796496081/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/03/potrzebna-peruka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4708857275796496081'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4708857275796496081'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/03/potrzebna-peruka.html' title='Potrzebna peruka!'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-4097668625360846686</id><published>2008-02-18T20:34:00.003+01:00</published><updated>2009-04-09T11:37:24.167+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>I skończyło się...</title><content type='html'>Skończyło się transowanie. Tak nagle. Ni stąd ni zowąd poczułam się niekomfortowo w damskim stroju. Już mi się podobne rzeczy zdarzały, te przerwy trwały czasem kilka miesięcy, ale nigdy nie odczułam tego tak nagle. To była po prostu chwila. Minęły trzy minuty i już siedziałam w spodniach i koszulce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że to nie potrwa długo, ale na pewno pomoże mi uporządkować moje bieżące sprawy, które się trochę zabałaganiły ostatnimi czasy. Nie zawieszam mojego bloga, nie usuwam moich śladów z sieci, po prostu muszę odpocząć od kiecek, rajstop, obcasów...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-4097668625360846686?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/4097668625360846686/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/i-skoczyo-si.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4097668625360846686'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4097668625360846686'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/i-skoczyo-si.html' title='I skończyło się...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-4138928044597425649</id><published>2008-02-16T19:57:00.004+01:00</published><updated>2009-04-09T11:36:54.313+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieciństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyjścia'/><title type='text'>Taka dziwna historia...</title><content type='html'>Przypomniała mi się dziś taka dziwna i dawna historia. Oczywiście całkowicie związana z tematyką tego blogu. Kiedyś jako małe 6-7 letnie dziecko, stałam sobie na balkonie mojego rodzinnego domku i obserwowałam ludzi na ulicy. Miałam już pewne pojęcie o tym, że ze mną coś się dzieje, byłam po pierwszych doświadczeniach z crossdressingiem. No ale wracając do moich obserwacji... Dostrzegłam kobietę (?) idącą ulicą. W kiecce i sandałkach na obcasie. I coś mi w tej kobiecie nie pasowało. Nie wiem czemu, ale nabrałam przekonania, że ta kobieta jest mężczyzną. I w mojej małej głupiutkiej główce zrodził się chytry plan sprawdzenia tego. Do dziś nie wiem, jak to wymyśliłam, miałam na to zaledwie kilka sekund, a plan był jak na moje 7-letnie możliwości zaiste genialny. Wychyliłam się przez barierkę i jak kobieta przeszła, tak że była już do mnie odwrócona tyłem, krzyknęłam "Proszę pana!". Czekając na jakąś reakcję, byłam gotowa na to, żeby się szybciutko schować. I reakcja była. Obserwowana przeze mnie osoba, odwróciła się najpierw za siebie, ale ja nie czekałam już dłużej, żeby sprawdzić co dalej, kucałam już grzecznie z bijącym sercem, za barierką. Już pewnie nigdy się nie dowiem kto to był, czy to była jedna z nas, czy przeciętna genetyczna kobieta...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabawne jest też to, że za cały ten incydent w jakimś sensie zostałam ukarana. Wierzę, że to była kara, i że już odpokutowałam moją wścibskość stawiając kogoś być może w niezręcznej sytuacji. Na ostatnim moim spacerze mijałam trzyosobową grupkę młodzieży - na oko 15 lat - dwóch chłopaków i jedną dziewczynę. Kiedy znaleźli się za moimi plecami usłyszałam stłumione "Ej, to jest facet!". Skłamałabym, gdybym powiedziała, że się tym nie przejęłam. Zrobiło mi się słabo i do domu wracałam z walącym jak pioruny sercem. Oby się to nie powtórzyło, człowiek może stracić całkiem pewność siebie w takich sytuacjach. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-4138928044597425649?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/4138928044597425649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/taka-dziwna-historia.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4138928044597425649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/4138928044597425649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/taka-dziwna-historia.html' title='Taka dziwna historia...'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-181656867240255372</id><published>2008-02-15T23:41:00.004+01:00</published><updated>2009-04-09T11:36:12.300+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><title type='text'>Jak łatwo jest być transką :)</title><content type='html'>Ten tytuł jest nieco przewrotny i nie ma nic wspólnego z moim zdaniem na ten temat. Jakiś czas temu jadąc tramwajem zastanawiałam sie jak to jest być takim normalnym przeciętnym facetem, nie mieć na sobie tego "fatum" crossdressingu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakkolwiek (chyba) wszystkie bardzo lubimy to "fatum", sprawia nam zwykle wiele radości, pozwala jakoś uzewnętrznić naszą kobiecą stronę (a głowę dam, że większość facetów taką posiada, choć niekoniecznie tak wyrazistą i niekoniecznie ją uzewnętrzniają), to jest to w jakimś sensie fatum. Spadło na nas, choć tego nie chciałyśmy. Sprawia nam czasem dużo problemów i stresu, poczynając od tak błahych spraw jak podwójna garderoba, konieczność dbania o siebie, kosmetyki itp. Bo czy przeciętny facet tak się przejmuje tymi sprawami? Czy interesują go skórki przy paznokciach, czy odbarwienie na twarzy? Albo głupi szary cień nad górną wargą? Czy przejmuje się tym, że ma kwadratową twarz i brwi, które są tym szersze im bliżej zewnętrznej strony twarzy? Pewnie są tacy, ale to nie jest tak powszechne zjawisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego dochodzą takie śmieszne zabiegi jak golenie nóg, czy depilacja pod pachami. Jaki facet się tym przejmuje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale są też głębsze problemy i to właśnie one były głównym tematem moich niedawnych przemyśleń. Większość z nas to normalni (no niezupełnie ;)) heteroseksualni faceci, marzący o żonie (dotyczy tych co nie są szczęśliwymi "posiadaczami" tych skarbów), rodzinie, dzieciach. I tu zaczynają się schody...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś postanowiłam sobie, że nigdy, ale to nigdy w życiu nie będę ukrywać przed moją życiową partnerką mojej kobiecej strony. Uważam, że to bardzo dobre postanowienie i pozwala uniknąć nieprzyjemnych sytuacji i frustracji, kiedy 10 lat po ślubie żona znajduje gdzieś przypadkowo zostawiony fragment damskiej bielizny. Wtedy dopiero zaczyna się piekło. Dobrze jak kończy się na chwilowym spadku zaufania, gorzej, jeśli rozwodem. A zawsze wymaga wielu godzin rozmów, tłumaczenia i stresu obojga. Stąd moje postanowienie, żeby sprawę załatwić raz i dobrze od razu wtedy, kiedy coś między ludźmi zaczyna się dziać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam wielkiego doświadczenia. Zaledwie trzy moje dziewczyny wiedziały o Kindze. Z czego tylko jedna miała okazję się naocznie przekonać na czym to polega. Jednak wiem, że zawsze wiąże się to z ogromnym stresem. Trudno jest znaleźć taki moment w znajomości dwojga ludzi, kiedy są już na tyle związani emocjonalnie, żeby mieć wolę do rozwiązywania problemów, a jednocześnie nie aż tak związani, żeby bardzo cierpieć po rozstaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraziłam sobie wtedy o ile łatwiej jest budować związek, bez tego całego "bagażu", bez tych problemów. I przez chwilę zapragnęłam być takim przeciętnym szarym Kowalskim, którego to nie dotyczy. Za każdym razem kiedy planuję powiedzieć swojej partnerce o Kindze, wiąże się z tym skomplikowana operacja usuwania z sieci wszystkich śladów, tak, żeby dziewczyna nie była w stanie znaleźć nic dopóki nie zostanie w pełni przeze mnie uświadomiona. Za każdym razem proszę administratorki portalu crossdressing.pl o usunięcie mojego profilu. Może to przesadna ostrożność, ale jednak wolę pokazać to wszystko osobiście, mieć nad tym kontrolę, mieć okazję do wyrażenia swojego zdania i do odpowiedniego "dawkowania" całej wiedzy o mnie. Czy ma takie problemy przeciętny Kowalski? Odpowiedź jest chyba oczywista. Choć szczerze mówiąc opisane powyżej działania to i tak pryszcz. Najgorszy wciąż pozostaje stres i wątpliwości. Jaka będzie reakcja? Czy zostanę zaakceptowana? Czy nie zostanę potraktowana jak zboczeniec albo ktoś umysłowo chory?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ach jakże miło i przyjemnie byłoby być tym zwykłym szarym kowalskim ze zwykłymi szarymi kowalskimi problemami...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-181656867240255372?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/181656867240255372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/jak-atwo-jest-by-transk.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/181656867240255372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/181656867240255372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/jak-atwo-jest-by-transk.html' title='Jak łatwo jest być transką :)'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5275512834640058344.post-6203599040935392679</id><published>2008-02-11T21:10:00.002+01:00</published><updated>2009-04-09T11:35:58.492+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='przemyślenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imprezy'/><title type='text'>Po TP8</title><content type='html'>Po TP8 naszły mnie różne myśli. Takie dotyczące mojego transowania, transowania innych i tego typu spraw. Postanowiłam założyć bloga. Nie wiadomo czy przetrwa próbę czasu, zwykle mam problemy nawet z odpisywaniem na maile a co dopiero pisaniem jakichś notek. No ale może znajdzie się materiał na pisanie. Zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio natchnął mnie na myślenie jeden post z crossdressing.pl. Niejaka Lena łaskawa była sklasyfikować dziewczyny, przy okazji krytykując ich styl ubierania. Krytykowała zbyt mocne makijaże i zbyt rzucające się w oczy ubrania. Stwierdziła, że w ogóle nie potrafimy się ubrać tak, żeby wyglądać przekonująco. A na samym końcu wypisała 3 osoby, które uważa za wzór wszystkie pozostałe wrzucając do jednego worka. Nieco ironicznie wyszło, że drugą w kolejności była genetyczna dziewczyna, która została w klasyfikacji wyprzedzona przez Isię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Swoim postem narobiła trochę zamieszania i jeszcze trochę więcej wrogów samej sobie. Dziwi więc fakt, że zdecydowała się pojawić na TP ryzykując niezbyt  przychylne przyjęcie. Ale się pojawiła. I wiecie co? Błyszczała w tej swojej wąskiej kiecce uwydatniającej niewielkie biodra oraz dżinsowej kurteczce uwydatniającej szerokie ramiona. Przez większość czasu stała gdzieś sama na środku i się rozglądała dookoła. Przykro mi Leno, ale zawiodłaś wszystkich. Liczyłyśmy wszystkie, że pokażesz jak powinna się ubierać kobieta, a teraz co? Czar prysł, nie jesteś już ideałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuując nową świecką tradycję, postanowiłam zrobić swoją własną klasyfikację, z tym że, żeby być całkiem uczciwą, ograniczyłam się do osób, które widziałam na TP. Tak więc, według mnie zaszczytne drugie miejsce zajmuje Lena, a pierwsze, uwaga... przyznaję wszystkim pozostałym dziewczynom, które niekoniecznie mają warunki, ale potrafią pokazać klasę i ubrać się jak należy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich, szczególnie Lenę. :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5275512834640058344-6203599040935392679?l=kinga-taruc.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/feeds/6203599040935392679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/po-tp8.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6203599040935392679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5275512834640058344/posts/default/6203599040935392679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kinga-taruc.blogspot.com/2008/02/po-tp8.html' title='Po TP8'/><author><name>Kinga Taruć</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08370966136362275658</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_nQZHiOw1y0s/TMpjO64eySI/AAAAAAAAAKE/L5DTM2meGNA/S220/kinga.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
